„Król dawno temu chodziuł po Kurpsiach i zidzioł, co ludzie tu od rana do ziecierzy roziom w polu, niechtórem nawet śwento bracno robzić porządki, a chodaków ni majom. Praździżie zołty psiach majom i wedle chałupy i na polu. Sed se król i bez bór. Bzida wokoło, dzieciska nie chlib a cernice jedzo, a rence u nich liche stryki i suche gałązki.
Jek wrócił do dwora przybacył se król o bzidnych Kurpsiach. I zara zegnoł panów do pałaca. Mozi do panów, ze som arachterne, a on król nie wi co robzić. Jek się wół zmorduje, to cy można zdyjońć mu jarzmo. Pany gadają: trza jarzmo zdyjońc skoro je wół zmordowany. Król dał panom psióro i kozdemu mózi: weź ano podpis. Wszystkie pany podpisali, ze jarzmo trza zdyjońć.
Wzion król panów: pódźta na obziad, mózi. Po obziedzie umuł król rence, utarł ucieokiem i oświadcył: Kurpsie od dziś nie bedom robzić pańscyzny, bośta takl podpisali”.
Opowiedziała: A Jurczak, zam. Żelazna pow. Przasnysz. Zapisał A. Kielak

