„Wojny na przyśpiewki”

      Możliwość komentowania „Wojny na przyśpiewki” została wyłączona

Jednym z zapomnianych zwyczajów kurpiowskich była wojna na prześpiewanie. Dawna owa wojna czy kłótnia na Kurpiach, była bardziej kulturalna od typowych wojen, bez kul, pocisków, prochu, bez bagnetów i szabel, bez krwi i rozlewu, bez ciężko rannych i szpitali.

Wioskowym zwyczajem, w niedzielne popołudnie na murawie pod lasem zbierała się cała wioska: dzieci, młodzież dorośli i dziadkowie. Rozmowom, zabawom, psotom i figlom nie było końca. A jak to zwykle bywa, w każdej społeczności są pewne podziały, spory, niesnaski, które to chcąc nie chcąc dawały wówczas o sobie znać. Zatargi sąsiedzkie rozstrzygano wówczas wyśpiewując sobie, co która gromada ma na wątrobie. Często język przyśpiewek był cięty i dosadny. Ci którzy nie wytrzymali, przegrywali i szli na stronę, nie mając urazy do innych. Zwykle taką wojnę na słowa kończyło pojednanie i wspólna zabawa.

Obraz i klimat takiej „kurpiowskiej wojny” utrwalił Adam Chętnik spisując relacje pani Gudelskiej z Nasiadek. Warto więc sięgnąć do lektury tej pracy naszego kurpiowskiego piewcy, tym bardziej, iż spisał relacje naszej mieszkanki.

Na podstawie: Adam Chętnik – „Z nadnarwiańskich borów”, Ostrołęka 2015, str.71-77.

Download PDF