Świadectwo i przestroga

      Możliwość komentowania Świadectwo i przestroga została wyłączona

„…Historia jako refleksja o dziejach ma sens tylko wtedy, gdy oparta jest na prawdzie, a nie na mitach. Dlatego warto sięgać zwłaszcza po te świadectwa, które odrzucają fałsze historycznej mitologii. Takim świadectwem jest powieść o jednoznacznym tytule Kainka – bodaj jedyna w polskiej literaturze katolicka powieść antyaborcyjna. To niezwykła książka, bo ukazała się tylko raz, i to w „drugim obiegu”, jako reakcja na zbrodniczą ustawę z 1956 r. Jej autorem był Stanisław Tworzynowski – pod tym pseudonimem krył się ksiądz Stanisław Tworkowski (1901–1999), obrońca Warszawy przed bolszewikami z 1920 r., kapelan i pułkownik Armii Krajowej, długoletni kapłan wielu warszawskich i podwarszawskich parafii (73 lata w kapłaństwie!), cieszący się zaufaniem prymasów Wyszyńskiego i Glempa, przedwojenny narodowiec, obrońca Tradycji katolickiej i krytyk zmian posoborowych, wreszcie niestrudzony obrońca nienarodzonych, współzałożyciel w 1977 r. Polskiego Komitetu Obrony Życia i Rodziny.

kainkaZa nielegalne wydanie Kainki ks. Tworkowski został aresztowany i skazany w 1960 r. na sześć tygodni więzienia. Zapewne jednak warto było odcierpieć te i inne szykany, jakich ten odważny kapłan doświadczył z rąk komunistów, bo jego książka (napisana jeszcze w 1942 r. w okupowanej Warszawie) jest wstrząsającym świadectwem postępującego upadku moralnego międzywojennej Polski.

Bohaterka powieści, Jola Bożymówna, to studentka, która „wpadła w oko” sanacyjnemu dygnitarzowi i stała się jego kochanką. Beztroskie, zabawowe życie na koszt wysoko postawionego „sponsora” kończy się w momencie, gdy Jola zachodzi w ciążę. Panie z „wysokich sfer”, wśród których obraca się dziewczyna, zachęcają ją do aborcji, a nawet kierują ją do odpowiedniego lekarza, zaś kochanek oczywiście pokrywa wszelkie koszty „zabiegu”. Jednak Jola nie jest aż tak zepsuta, jak środowisko jej „sponsora”, i leżąc na fotelu ginekologicznym zaczyna odczuwać wyrzuty sumienia. Jest już za późno na zmianę decyzji, ale po zabiciu dziecka bohaterka powieści przeżywa coraz większe rozterki moralne, aż w końcu trafia na rekolekcje dla kobiet w jednym z warszawskich kościołów. Tam słyszy o zbrodni dzieciobójstwa i nie mogąc dać sobie rady z wyrzutami sumienia, postanawia popełnić samobójstwo, na szczęście nieskutecznie.

Obok zdemoralizowanej elity mamy w tej książce także obraz innej Polski – katolickiej i zdrowej moralnie. Oczywiście literatura piękna kieruje się swoimi prawami, więc pewne typy ludzkie mogą być tu przerysowane, zwłaszcza że powieść ks. Tworkowskiego miała wyraźny cel: pokazanie prawdy o zbrodni aborcji i przypomnienie katolickiego nauczania moralnego. Ale choć jest to tylko fikcja literacka, a książka powstała 75 lat temu, to warto by ją wydać także dzisiaj. Bo dzisiejsze elity wcale nie są lepsze od tamtych, a proceder mordowania najsłabszych trwa nadal – obojętnie, czy „w majestacie prawa”, czy wbrew niemu….”


Źródło: Paweł Siergiejczyk „Największa zbrodnia w dziejach ludzkości” w „Zawsze Wierni” 3/2017 /190/

Download PDF