„…Nadchodził czas jesieni. Słońce stawało się coraz bardziej odległe, choć grzało jeszcze przyjaźnie. W niedzielne popołudnia zbieraliśmy się grupami: sąsiedzi z sąsiadami, zaprzyjaźnione rodziny, chłopcy i dziewczęta, i na przyleśnych polanach rozpalaliśmy ogniska, potem z ich żaru wyciągaliśmy kartofe ze zwęgloną skórką, posypywaliśmy solą, wcześniej ocierając je razem z sosnowymi i świerkowymi szyszkami w worku, by starły się zwęglenia i zjadaliśmy razem z kiszonymi ogórkami
i przyprawioną cebulką, uzupełniając to pyszne jedzenie odrobiną
nalewki na owocach, odpowiednich ziołach lub jagodach jałowca, by
było dobre trawienie. Na deser pieczono w tym samym żarze ognisk
różne owoce i warzywa. Było dużo radości, śmiechu i śpiewania. A od
strony rozległych łąk, od Zębratu, Kulichy, Okręglichy – śródleśnych
uroczysk, biegł ku nam krzyk żurawi i innego ptactwa szykującego się
do odlotów dalekich. Wsłuchiwaliśmy się wtedy wszyscy w te ptasie
pożegnalne wołania i nagle smutnieliśmy, bo razem z tym wołaniem
biegła ku nam refeksja, że coś przemija nieuchronnie i bezpowrotnie, coś nieuchwytnego a tak bardzo ważnego. Rodził się i chwytał za
serca nieokreślony żal, że oto tracimy jakąś cząstkę siebie, że nie ma
już wiosny i lata, które jeszcze przedwczoraj, wczoraj… Jakaś dziwna
świadomość wraz z tym krzykiem docierała do naszych myśli i serc,
że ucieka tak szybko każda chwila życia, że coś przemija, niedoścignione, nie zatrzymane, coś odlatuje od nas razem z tym pożegnalnym
krzykiem żurawi, razem z tymi ptakami…
I było żal, aż bolały serca.
Ale krzyk dzikiego ptactwa cichł w przestrzeni, nad nami świeciło wciąż jeszcze gorące słońce, rozpościerał się czysty błękit nieba.
Ktoś rzucił na ognisko kilka gałązek jałowca, ogień już trzaskał wesoło i sypał iskrami, mijała chwila zadumy i nostalgii, wokół ogniska
znów robiło się gwarno i wesoło, radosne śmiechy już krążyły nad
ogniskiem razem z dymem i podchwyconą piosenką: ”…Więc póki
młode lata, póki pogodne dni…”. cyt. Czesław Parzych „Z odległości lat”, TPO Ostrołęka 2016,s.156-157,
Ze wspomnień Czesława Parzycha – rodaka z Durlas
Możliwość komentowania Ze wspomnień Czesława Parzycha – rodaka z Durlas została wyłączona

