Po co ustawa?

      Możliwość komentowania Po co ustawa? została wyłączona

XXI wiek ma swoje prawa, wymogi i standardy. To co kiedyś było standardem, obecnie jest często praktycznie niemożliwe. Dla przykładu spróbujmy podróżować przysłowiowym wozem drabiniastym. Teoretycznie można. Praktycznie, jedynie w wyjątkowych sytuacjach, dla rozrywki.

W myśl ustawy o dostępie do informacji publicznej mamy prawo do wiedzy o działalności władzy publicznej. Teoretycznie. Jeśli nasz wniosek jest wygodny dla adresata, wówczas mamy szanse na otrzymanie wyczerpującej informacji. W praktyce często są to odpowiedzi połowiczne, wymijające lub nawet nie na temat. Formalnie-prawnie odpowiedź została udzielona. Ale jaka? W tej sytuacji co wnioskodawca ma zrobić z tym „kwiatkiem”? Teoretycznie ponowić wniosek, złożyć skargę, następnie pójść do sądu. Kto ma na to siły, czas, środki i możliwości? Nawet jeśli wnioskodawca wygra, to adresat zostanie ukarany i zobowiązany do udzielenie wyczerpującej odpowiedzi. I co z tego? Często ta odpowiedź jest już nieaktualna, bez znaczenia dla wnioskodawcy. Jedynie ewentualna korzyść, to dla tzw. zasady. Błędne koło dla wnioskodawcy.

Jakie jest zatem wyjście w tej sytuacji? Powrót do poszanowania zasad, prawa, odpowiedzialność, kultura, wzajemny szacunek. Innymi słowy, jedynie prawda.

„Nie kwestionują Pana prawa dostępu do informacji publicznej” – tak mogłem przeczytać w jednej z odpowiedzi na złożony wniosek dostępu do informacji publicznej. Wnioskowana informacja jednak nie została udzielona. Uzasadnienie – inne przepisy urzędu /mniejszej rangi niż ustawa/. Dalej w treści pisma otrzymuję też zaproszenie do wizyty w urzędzie, celem zapoznania się z przedmiotowym dokumentem i złożenia kolejnego wniosku. Czy to zgodne prawem, logiczne?

Po co więc stosowna ustawa o dostępie do informacji publicznej?

Download PDF