Bycie radnym, to społecznie odpowiedzialna praca.

      Możliwość komentowania Bycie radnym, to społecznie odpowiedzialna praca. została wyłączona

Są wśród nas tacy, dla których praca na rzecz budowania małych ojczyzn powinna odbywać się charytatywnie. Wszak ktoś tak bardzo kocha swoją gminę, że z tej miłości gotów jest na wszelkie poświęcenia, byleby tylko wszystkim żyło się lepiej.

Diety radnych stanowią rekompensatę za utracone korzyści z tytułu poświęconego czasu na pracę w organach rady gminy”. Zgadzam się w 100%. Radni, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę zasługują na odpowiednie wynagrodzenie. Trzeba jednak z całą uczciwością powiedzieć, iż nie wszyscy.

Bycie radnym wszakże nie polega tylko na byciu. Do podstawowych funkcji radnego należą:

  • utrzymanie stałej więzi z mieszkańcami i ich organizacjami,
  • uczestniczenie w pracach rady i jej komisji oraz innych instytucji samorządowych do których został wybrany lub desygnowany,
  • reprezentowanie wyborców w radzie gminy i w innych instytucjach samorządowych oraz troszczenie się o ich sprawy.

Być radnym, to czytać ze zrozumieniem bardzo wielu różnorakich dokumentów. Spotykać się z ludźmi, pomagać w załatwianiu dla nich różnych spraw, monitorować ważnych społecznie tematów, pisać pisma, bywać na niezliczonych spotkaniach mniej i bardziej oficjalnych. Ale przede wszystkim to uczenie się. Wciąż nowych przepisów, tematów, spraw… Trzeba pamiętać twarze, liczby, szczegóły, dokumenty…

Tak się składa, iż w obecnej kadencji baczniej obserwuję Radnych  Gminy Lelis. Staram się oglądać relacje z sesji Rady Gminy, czasem odwiedzam posiedzenia Komisji. Widuję radnych w różnych innych okolicznościach, na festynach, uroczystościach. Niektórzy radni zdążyli już w tym czasie zrobić na mnie wrażenie. Jedni pozytywne, inni mniej. Pozwolę sobie nie przywoływać nazwisk, chociaż nikt mi tego nie może zabronić.

Są radni, którzy mają odwagę zabierać głos na posiedzeniu komisji czy sesjach. Słowo „odwaga” jest jak najbardziej na właściwym miejscu. Bo to są wyjątki, na które wielu samorządowców patrzy nie zbyt łaskawym wzorkiem. Patrzenie z boku z łatwością pozwala dostrzec, którzy radni analizują dokumenty, znają gminne tematy i merytorycznie biorą udział w dyskusji o gminnych sprawach. Inni ożywiają się tylko i wyłącznie, gdy poruszany jest temat z ich uposażenia.

Są tacy radni, którzy często zobaczyć można w tzw. plenerze. Aktywnie uczestniczą w życiu swojej społeczności, zgłaszają liczne wnioski, działają społecznie i mają dobry kontakt z mieszkańcami i utrzymują z nimi stałą wieź. Sami są aktywni i wspierają aktywnych mieszkańców. Inni natomiast śpią sobie słodkim snem z myślą, aby tylko dieta wpłynęła na konto.

Są też tzw. etatowi radni, ale czy ten etat im się słusznie należy? Być może ci, którzy są nimi powiedzą, że „TAK”. Osobiście nie zawsze zgodziłbym się z tym. Demokracja. Wola większości.

Są także tacy, których w życiu nie słyszałam, aby publicznie zabierali głos. Co gorsza, mają nawet problemy z odpowiedzią w której komisji zasiadają. Nie przekazują dalej wniosków mieszkańców. Nie odpowiadają na pisma, e-maile lub też skupiają się na działaniach na pokaz, pod publikę. Jako wyborca, osoba prowadząca lokalną stronę internetową, starająca się uczestniczyć w życiu swej wspólnoty samorządowej, pilnie obserwuję działania moich radnych. Śledzę ich poczynania i gdzieś tam utrwalam. Wszak za niespełna dwa lata kolejne wybory samorządowe. Warto tym razem oddać głos na właściwą osobę, która faktycznie dbać będzie o dobro wspólne naszej gminy, a nie jedynie swoje.

Zobaczmy, jutro 28 grudnia, jedna z najważniejszych sesji w roku, ale bez uprzednich posiedzeń Komisji. Nieco tak po cichu. Ważne decyzje podejmuje się bez namysłu, a debatuje się nad sprawami o znacznie mniejszym znaczeniu. To m.in. owoce naszych wyborczych decyzji.

Download PDF