Pośród świątecznych prezentów otrzymałem także pozycję książkową autorstwa prof. zw. dr hab. Jerzego Rubacha z Uniwersytetu Warszawskiego zatytułowaną „Kurpiowska ortografia”. Rewitalizacja mowy kurpiowskich Ojców nie należy do najłatwiejszych zadań. Dzięki ludziom o wielkich sercach można z powodzeniem to uczynić, dotrzeć do korzeni. Lektura tego periodyku pokazuje jakich wartościowych ludzi mieliśmy w gminie Lelis. Henryk Dąbrowski i Tadeusz Grec mieli swe korzenie u nas. Pierwszy w Dąbrówce, drugi w Obierwi.
To oni również znaleźli się w gronie osób, którym autor wspomnianej publikacji składa wielkie słowa podziękowania. Inni dostrzegli o dostrzegają wartość naszych ludzi, lecz my sami już niekoniecznie. Często nie ma dla nich u nas miejsca, zapominamy o nich. Dlaczego?
Ostatnio odszedł od nas Pan Tadeusz Grec – człowiek całym sercem oddany Kurpiom. Czy właściwie zagospodarowaliśmy jego miłość do swej małej Ojczyzny? Nie pokuszę się tu o odpowiedź, ale mogliśmy uczynić to bardziej owocnie. Tylko dzięki społecznikom, mogliśmy poznać jego akcenty owej miłości. Instytucje kulturalne, oświatowe i władze samorządowe nie były zbytnio zainteresowane, tym co posiadał. A posiadał część skarbu naszej tożsamości. Podobnie możemy powiedzieć o Panu Henryku Dąbrowskim – rodaku z Dąbrówki. To samo dotyczy się jeszcze wielu innych osób.
Dlaczego tak się dzieje? Nie sposób znaleźć tu krótką i szybką odpowiedź, ale jeśli decydujemy się, aby najważniejsze funkcje w naszej społeczności lokalnej zajmowały osoby nie spośród nas, to nie dziwmy się, że tak jest. Wiem to z autopsji, jak nie ma miejsca u nas dla mieszkańców, a znajduje się ono dla tymczasowych przybyszów.
„Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie” – owe słowa dobrze oddają naszą sytuację. Raczej już czas najwyższy dokonać niezbędnych korekt w lokalnym życiu społecznym. A to już jest wyłącznie nasza decyzja i dzieło.

