Z dąbrowskich zwyczajów

      Możliwość komentowania Z dąbrowskich zwyczajów została wyłączona

„…Starsza kawalerka, w tym i Kazik, w czasie zapustów i Nowego Roku urządzali wieczorami, nocami różne kawały, psikusy. Tam gdzie były panny malowali okna farbą wykonaną z popiołu, oleju i smoły. Ciężko to było potem odmyć, w dodatku był mróz. Przy zdrapywaniu nie raz pękały szyby. Kawalerowie się śmiali do rozpuku, rodzice się złościli, bo do mieszkania wchodziło zimno, a dzieci małe marzły. Komuś to zamknięto okiennice lub wierzeje od stodoły, przystawiono do drzwi chałupy, rano nie mógł wyjść, złościli się i winnemu życzyli najgorszego. W olejarni też zatkano komin workiem z sieczką. Dymiło się , aż nas oczy piekły. Najwięcej kłopotu miał p. Laskowski, któremu połowę tylnego wozu wstawiono w komin, kołami w  górę. Nie wiedział jak zdjąć, żeby komina nie rozwalić. Ludzie się śmiali, a jednocześnie współczuli gospodarzowi mówiąc: „To on nie słyszał jak mu ciągnęli wóz po drabinie na dach”. Musiał bardzo spać, Na drugi raz będzie pilnował  na pewno.  Potem okazało się, że pouczającemu zmieniono drzwi…”

cyt. Henryk Dąbrowski: Drogami Kurpiowszczyzny,  s. 28-29, Rozogi 1997

Download PDF