Strzelectwo to jeden z przymiotów Kurpia. Broń była nieodłącznym atrybutem naszych puszczańskich przodków. Służyła im do obrony i zdobywania pożywienia. Z też racji warto bliżej zapoznać się z elementami kultury strzeleckiej, jakim są tzw. przesądy myśliwskie. Poniżej kilka z nich. Podajemy je za Zygmuntem Glogerem – wybitnym etnografem i znawcą naszych stron.
- Przez samo potarcie lufy pewnym zielem zawistny człowiek może odebrać cudzej strzelbie celność jej strzałów.
- Aby strzelba celnie biła, należy po zastrzeleniu zwierzyny ciepłą jej krwią posmarować otwór lufy. Strzelcy starej daty pilnują, żeby każdemu, kto pierwszy raz w życiu zabije coś na polowaniu, krwią zwierzyny pomazać twarz, co dopełniają sami, nie zważając, choćby panicz bronił się lub obrażał.
- Myśliwy, czyszcząc strzelbę, powinien baczyć, żeby nie zostawił na ziemi kłaka, który był do wytarcia lufy użyty; bo jeżeli po tym kłaku przejdzie kobieta, to strzelba traci na zawsze celność strzałów.
- Jeżeli niewiasta przejdzie w poprzek drogę myśliwcowi idącemu na polowanie, to wróżba niepowodzenia. Niektórzy wracali się w takim razie do domu, twierdząc, że już nie ma po co iść w dniu tym na łowy.
- Jeżeli myśliwy, idąc na polowanie, zobaczy przypadkiem babie kolana, to napewno ubije zająca; jeżeli zaś tylną część ciała, to sarnę.
- Każdy prawdziwy myśliwiec musi polować w wigilię Bożego Narodzenia.
- Są sposoby zaczarowania strzelby, a zwierzyna przychodzi wtedy sama strzelcowi na cel. Zająca z zaczarowanej strzelby zabitego łatwo poznać, bo mu przy śmierci łzy z oczów płyną. Pewien strzelec mieszkający w lesie miewał zwierzyny moc wielką, choć nigdy na łowy nie chodził, bo wilki i zające przybiegały pod okno jego chaty. Ale razu pewnego strzelec ów, tańcując w karczmie, postawił strzelbę swoją w kącie izby; pewien parobczak pochwycił ją; wybiegłszy przed gospodę zmierzył do oka: jakoż wśród ciemności panującej na dworze zobaczył diabła, który trzymał przed nim za uszy zająca. Parobczak przejęty strachem cisnął broń i drapnął do izby, gdzie wśród zebranych opowiedział przygodę swoją. Strzelec wpadł w gniew i wytuzowawszy go srodze, umknął z zaczarowaną strzelbą i nigdy już do tej gospody nie zajrzał.
- Sposób zaczarowania strzelby jest wiadomy i tutaj odgrywa główną rolę święty komunikant. Opowiadają o dwóch braciach myśliwych, z których jeden zawsze trafiał, a drugi pudłował. Gdy ten ostatni domagał się u pierwszego udzielenia mu tajemnicy swego szczęścia, bezbożnik kazał bratu przystąpić do stołu Pańskiego i przynieść niespożyty komunikant, przylepić go na krzyżu i wycelować doń. Sam stanął za bratem i rzekł: „strzelaj! a jak ci ręka zadrży, to moja kula cię ugodzi”. Nieszczęśliwy wymierzył, ale gdy spojrzał na krzyż, krew ciekła z pięciu ran Chrystusowych. Odwrócił się i palnął w łeb ezbożnemu bratu.

