Otwartość

      Możliwość komentowania Otwartość została wyłączona

Co myśleć o zamkniętych kościołach? Co czynić, aby zostały one na nowo otwarte? Oto refleksja autorstwa ks. kardynała Józefa Ratzingera – Papieża Seniora /Emeryta/. Ukazuje, ona że otwarte lub zamknięte drzwi naszych kościołów to także znak, mówiący wiele o nas samych, o naszej wierze i o czasach, w których żyjemy. Poniższy tekst, to także świadectwa wiary i modlitwy autora.

„Przed kilkoma laty w wielu kościołach regionu przedalpejskiego można było znaleźć plakat, którego wymowa także dziś zasługuje na rozważenie. Widniał tam potężny portal kościoła klasztornego Benedyktynek na wyspie, na jeziorze Chiemsee, z dwoma głowami lwów na gałce u drzwi, które jakby stały na straży świętości. Drzwi na plakacie są na wpół otwarte: lwy czuwają i wpuszczają tylko tego, który jest w zgodzie z duchem świątyni. W ten sposób kościół jest przedstawiony jako otwarty, ale równocześnie chroniony. Lew, który go strzeże i zarazem doń wpuszcza, uosabia wspólną cześć dla Świętości, która jest więcej warta niż rygle, ponieważ chroni od środka.

Pod taką ochroną przez stulecia nasze kościoły mogły stać otwarte i nikt nie musiał troszczyć się o kosztowności, które rzucały się w oczy. Próbuje się dziś podczas świąt ulicznych upowszechnić kulturę i sprawić, by była znowu dostępna także dla tego, który nie może lub nie chce kupować biletów do teatru czy na koncert. Najpiękniejszą formą publicznej i otwartej dla wszystkich kultury były nasze kościoły otwarte aż do dziś. Kiedy jeden z pionierów sztuki współczesnej w końcu XIX wieku chciał wystawić swoje obrazy nie w muzeum, lecz na dworcu, zapomniał, że Zachód nie potrzebował tego rodzaju rewolucji proletariackiej, ponieważ już od dawna posiadał w kościele wspólny dom piękna o wiele wyższego rodzaju, w którym sztuka nie jest przywilejem nielicznych ani wyrazem przeszłości, lecz żywą teraźniejszością, wspólnym Centrum życia, które wszystko przenika i promieniuje do codzienności. Dzisiaj, oczywiście, zagraża nam niebezpieczeństwo, że może coś zginąć, a strata ta będzie znakiem duchowej przepaści, która ostatecznie oznacza upadek kultury w barbarzyństwo. Coraz częściej wędrowiec stoi dzisiaj przed zamkniętymi drzwiami kościoła: metaforyczny lew już nie wystarcza, a w jego miejsce weszły zamki. Kradzież sztuki w ostatnich latach nabrała charakteru systemowego; nierzadko proceder odbywa się na podstawie katalogów w antykwariatach i poprzez znawców, którzy sprowadzają poszukiwane dzieła. To, co kiedyś było wspólne, staje się własnością prywatną. To, co było święte, staje się blichtrem samouwielbienia. To, co było współczesnością, staje się rozgrywką z przeszłością.

Zamknięty kościół, w którym chronione ma być to, co wspólne, nie jest odpowiedzią, która mogłaby nas uspokoić. Oznacza ona bowiem, że kościół przestaje być tym, czym był wcześniej i że wspólne święte centrum życia, w którym wszyscy jesteśmy na siebie otwarci, w którym Bóg i świat świętych stoją przed nami otwarci, zanika. Oznacza to, że Kościół skapitulował przed prawami naszych czasów, w których wszystko jest już tylko rynkiem, a my sami w końcu też jesteśmy urynkowieni. Dlatego na wspomnianym plakacie mamy obraz, który przełożony na słowo, jest wezwaniem: pomóżcie nam utrzymać nasze kościoły otwarte jako miejsca cichej modlitwy.

Reinhold Schneider w trudnych czasach II wojny światowej napisał słowa: „Tylko modlącym się może się jeszcze udać powstrzymać miecz nad naszymi głowami”. Te słowa są tutaj całkiem na miejscu: tylko obecność modlących się może chronić kościół od wewnątrz. Tylko oni mogą utrzymać otwarty kościół, ponieważ losy budynków kościoła są tutaj losem żywego Kościoła. Zamknięty budynek kościoła oznacza Kościół, który już nie może być otwarty od wewnątrz, ponieważ rozmija się z zepsutym duchem czasów. W tej perspektywie nie chodzi w żadnym wypadku o szczególne życzenia chrześcijan, lecz o możliwość autentycznego, ludzkiego bycia razem dla nas wszystkich. Słowa kardynała Faulhabera, że kultura duszy jest duszą kultury, są tu namacalnie prawdziwe. Zamknięte i splądrowane kościoły powinny stać się dla nas znakami ostrzegawczymi, które zaprowadzą nas z powrotem do kultury duszy, zanim będzie za późno.”

Obecny Piotr naszych czasów kontynuuje wezwanie swego poprzednika.

Źródło: Józef Ratzinger, Szukajcie tego, co w górze, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2007 s. 119-121.

Download PDF