Jako, że człowiek to istota grupowa, korzystając z ładnej jesiennej aury, członkowie i sympatycy stowarzyszenia, ponownie spotkali się przy ognisku. Każdy przyniósł coś ze sobą w torbie i wszystkie sprawy organizacyjne załatwiły się same. Pieczone ziemniaki, kiełbaski, chleb, warzywa, owoce, kawa, herbata, ciasto wyjątkowo smakowały wszystkim. Rozmowom, dyskusjom, żartom nie było końca. W tej sytuacji, co na niektórych twarzach, nie mogło też zabraknąć „barw” spalonych ziemniaków. Wokół otaczały nas uroki polskiej pięknej jesieni. Upragnione słońce, owoce sadu, cała paleta jesiennych barw w przyrodzie, umilała nam wspólnie spędzony czas. Biesiada w plenerze służyła wszystkim: starszym i młodszym.
Rodzinne przebywanie znów gdzieś głęboko utkwiło nam w sercach, w których odezwała się tęsknota do prostych zwykłych przyjacielskich ognisk. Ognisk, które łączyły wszystkich: rodziny, sąsiadów, wioski. A przecież wszyscy w wiosce stanowimy jakby jedną, nieco większą rodzinę. Twórzmy więc warunki i wracajmy jak najczęściej do tych i podobnych sytuacji.
Biesiada odbyła się w niedzielne popołudnie 15 października b.r.

