
Krzysztof Bulak
O statutach sołectw w gminie Lelis wspominano już nie jeden raz. Większość statutów sołectw gminy ma ponad 20 lat, są więc archaiczne. Jak dotąd praktycznie nikomu nie zależy, aby ten archaiczny stan rzeczy zmienić. Tu i ówdzie mówi się wiele ładnych słów, ale w praktyce zastój. Rok temu, po naciskach społecznych coś drgnęło i jednocześnie utknęło, bo mieszkańcy zgłosili zastrzeżenie, iż konsultacje w tej materii mają charakter pozorny. Wojewoda Mazowiecki podzielił ten pogląd. Konsultacje unieważniono i nie ogłoszono nowych. Społeczna praca mieszkańców poszła na marne, gdyż zgłoszone przez nich uwagi i propozycje trafiły do kosza. Mój czas, praca, zaangażowanie i zdrowie także zostało zlekceważone. Takie sytuacje nie budują społeczeństwa obywatelskiego i zniechęcają do społecznej aktywności. Po co więc spalać się bez sensu i za darmo. Od roku mamy nową radę i ten jakże ważny temat pozostaje nadal nierozwiązany, nazwijmy to, jest w samorządowej zamrażarce. Ważny, bo np. przeprowadzone wybory sołtysów w oparciu o obowiązujące statuty są prawnie wątpliwe. Nikt oficjalnie nie podnosił tego tematu, więc mamy status quo. Czy należyte przygotowanie projektu statutów sołectw, przeprowadzenie właściwych konsultacji społecznych oraz rozpatrzenie wniosków i uwag mieszkańców przerasta nasz samorząd? Mamy XXI wiek a u nas archaizm ma się dobrze. Warto podkreślić, iż powyższe uwagi i postulaty to wyraz działania pro publico bono. Pole do działania dla samorządowców bezkresne. Wiosna, więc czas wyjść na ową role.

