Wychowanie młodego pokolenia – piękne i głębokie słowa rodaka z Dąbrówki.

Krzysztof Bulak

Nowy rok szkolny za pasem. Szkoła ma uczyć i wychowywać. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” to polskie przysłowie, które oznacza, że przyszłość państwa zależy od wychowania młodego pokolenia. To cytat z aktu fundacyjnego Akademii Zamojskiej z 1600 roku, autorstwa Jana Zamoyskiego  Przysłowie to podkreśla wagę edukacji i moralnego kształtowania młodzieży dla dobra państwa. Syn dąbrowskiej ziemi – Henryk Dąbrowski w 1997 roku tak m.in pisał o wychowaniu młodego pokolenia

„…Dziś w Dąbrówce pracują ludzie z wyższym wykształceniem, lekarze , nauczyciele, księża. Może go /przyp. red. śpiewnik Pana Andrzeja Laskowskiego z Dąbrówki, szanowanego śpiewaka/ ktoś odnajdzie i założy izbę regionalną , w której na honorowym miejscu  połozy ten dokument i inne.  Każda wieś ma swoją historię, swój rozwój kulturalny, ekonomiczny, społeczny czy polityczny. Na tym wszystkim, na takich eksponatach nauczymy najlepiej młode pokolenia Polaków od poznania miejsca urodzenia, po całą Polskę, po góry i doliny, morza i wyżyny…”

Kto zechce dyskutować z tymi słowami? Zgadzam się z nimi w w całej rozciągłości. Podejmowane dotychczas próby rozmów odnośnie stworzenia w Dąbrówce izby regionalnej nie znalazły uznania u sprawujących władzę w gminie. Cóż, jeśli miałby ją spotkać taki los co Ośrodek Etnograficzny w Lelisie, to reszta lepiej jak pozostanie milczeniem. Właściwe wychowanie młodych pokoleń Polaków chyba nie jest jednym z najwyższych lokalnych priorytetów. Owszem można stworzyć całkiem niezłe warunki lokalowe w szkołach, ale to tylko budynki. Wychowanie jest czymś większym, szerszym, głębszym i ważniejszym. Szkoła nie tylko ma edukować, ale jej głównym zadaniem jest wychowywać. A to jest już nieco inny zakres, poziom, trudność etc.

Eksponatem do wychowania młodego pokolenia są chociażby książki o lokalnych dziejach, zwłaszcza te pisane przez jej mieszkańców. Nie te pisane na zamówienie władzy. Książki pisane z potrzeby serca w poczuciu współodpowiedzialności za los swej małej i dużej Ojczyzny. Tworzone nie dla celów komercyjnych czy propagandowych. To są bezcenne skarby. Przytoczę tu chociażby książki: rodaka z Durlas Czesława Parzycha „Z odległości lat. Wieś Durlasy we wspomnieniach” , czy też książkę „Wieś i Parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo….” autorstwa Krzysztofa Bulaka z Dąbrówki.

Jakoś trudno dostrzec w nich zapis świadczący o wsparciu lokalnego samorządu gminnego w wydaniu tych publikacji. W przypadku książki o Durlasach jest podziękowanie za pomoc, ale pod adresem Prezydenta Miasta Ostrołęki. Słowa podziękowania za pomoc w ukazaniu się książki o Dąbrówce kierowane są do wielu wspaniałych okolicznych mieszkańców i wydawcy. Odpowiedzią dlaczego tak się stało może będą słowa „…jeśli spełni wymagania i oczekiwania nasze/urzędu…” wypowiedziane przez wójta gminy na korytarzu miejscowego urzędu do autora książki o Dąbrówce. Książka ta, nigdy nie miała i nie spełni tych wymogów i oczekiwań urzędu, bowiem pisana była z potrzeby serca, a nie na określone zamówienie. Co jest ważniejsze: potrzeby i wymagania urzędu czy potrzeby i inicjatywy mieszkańców? Być może wkrótce kolejna społeczna inicjatywa wydawnicza ubogaci nas swoim przeslaniem.

Spójrzmy też na jedną z ostatnich decyzji władz gminnych w zakresie nadania imienia szkole w Dąbrówce. Doprawdy nie stać nas na więcej? Czy nie jesteśmy godni wyższego poziomu? Gdzie jest granica naszego lęku przed wzięciem odpowiedzialności za wychowanie młodego pokolenia? Nikt go nam nie wychowa, tylko my sami. Szkoła, urząd, kościół ma nam w tym jedynie pomagać, W trosce o nasz byt domagajmy się konkretnych działań władz i włączajmy się w nie. To długi i żmudny proces i nie wolno stać na z boku. Nie zapominajmy o zdrowych, polskich, katolickich i chrześcijańskich zasadach. Ideałów nie ma, ale uczmy się na cudzych błędach nie na swoich. Nam Polakom nie brakuje pięknych i zdrowych wzorców, ale mamy się też i czego wstydzić. Warto przytoczyć tu słowa  znanego aktora Andrzeja Grabowskiego: „Prócz wyższego wykształcenia, dobrze byłoby posiadać jakieś średnie wyobrażenie i co najmniej podstawowe wychowanie.”. Pamiętajmy: słowa uczą, ale przykłady pociągają. Jakoś trudno być odpowiedzialnym i iść za działaniami, które pomijają potrzeby społeczne. Nie dajmy się zmylić, nic na pokaz. Jaki jest więc realny obraz troski lokalnych władz o wychowanie młodego pokolenia? Wychowanie, które ma spełniać potrzeby nasze, rodziców, dziadków nie urzędu. Urząd jest dla nas, a nie odwrotnie. To my łożymy na niego w przeróżny sposób, a nie on na nas. Dlaczego milczymy w tak ważnych społecznie sprawach?

Zachęcam do dyskusji….

 

Download PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *