Tak po wieczerzy wigilijnej, zachęcam do lektury kilku zdań wspomnień ks. Stanisława Twokowskiego obrazujących Pasterkę w Kadzidle na początku XX wieku:
Zbliżała się póółnoc. Kościół był wypełniony ludem przybyłym z najodleglejszych wiosek. Światło woskowych świeć i lamp naftowych rozjaśniało mrok świątyni i rzucało blask na wielki ołtarz. W prezbiterium stały wysokie, smukłe świerki sięgające do sklepienia. Ołtarz wyłaniał się z nich jak z głębi boru.
Chór przy wtórze organów i organisty śpiewał po łacinie jutrznię. Rozumieliśmy tylko refren:
Christus natus est nobis – Vente adoremus. Chrystus nam się narodził – Pójdźmy Go uwielbić, ale to wystarczało. aby całym sercem włączać się w śpiew i modlitwę. Mszę celebrował siwiuteńki ks. kanonik Turowski. Kiedy wznosił do góry maleńką Hostię, wiedzieliśmy, że Pan Jezus przyszedł na świat i spogląda na nas ze swego białego . Ten sam, którego Matka Boża ukazywała pastuszkom, teraz ukazuje Go nam przez swego kapłana. Śpiewaliśmy z radością, ile sił starczyło:
„Anioł pasterzom mówił:
Chrystus się wam narodził…”
Urok mszy św, udzielał się nam wszystkim, nawet nam najmłodszym. Co prawda jeszcze i inne „cuda” zachwycały mnie i moich rówieśników. Po mszy tłoczyliśmy się przy „szopce” urządzonej przy bocznym ołtarzu. Była piękna Matka Boża pochylona nad żłóbkiem, Dzieciątko, św. Józef z brodą i zakrzywionym kijem, pasterze z różnymi darami.
– Krzyż Dowbora, s. 130-131.

