Samorządowy hejt

      Możliwość komentowania Samorządowy hejt została wyłączona

Mając na uwadze ostatnie smutne wydarzenie, a mianowicie śmierć radnego z Radomia, który dostał ataku serca, po tym jak wylała się na niego fala hejtu podczas obrad rady, kilka słów przemyśleń i z własnego podwórka.

Debata publiczna w samorządzie coraz bardziej wymyka się spod kontroli, zasad szacunku, dialogu, poszanowania. Każdy ma prawo do innego zdania i taka jest prawidłowość, aby z wielości budować jedność. Kiedyś za nazwijmy to hejt na kimś wystarczyło powiedzieć „czy ci nie wstyd” i często to skutecznie  pomagało. Był honor, zasady, reguły. Chociażby to, że nie kopało się leżącego. Obecnie debata publiczna zaczyna przypominać rywalizację, kto mocniej poniży drugą stronę, a nie jest dyskusją, w której szuka się porozumienia. Dobrze to było widać na przykładzie jednego radnego z naszej gminy Lelis, który w poprzedniej kadencji rady ośmielił się transmitować obrady rady lub komisji. Wielkie oburzenie kolegów i koleżanek samorządowców. Pojawiły się dziwne komentarze, pouczenia, a  nawet insynuacje itp..

Obecnie także trudno o miejsce na dyskusje z mieszkańcami. Nie bo nie i tyle. Ma być tak jak my chcemy. Zapomniana się, że możliwe jest sięganie po narzędzia do prowadzenia dyskusji w sposób cywilizowany. Hejt  często i gęsto nakręcany jest przez samych włodarzy. Zarówno w kierunku opozycyjnych radnych, jak i mieszkańców, którzy mają merytoryczne uwagi, np. w zakresie braku dostępu do informacji publicznych, które powinny być dostępne w BIPach. Pytającemu daje się wymijające odpowiedzi lub nie na temat, źle się na niego patrzy, ignoruje lub też robi się publiczne „wycieczki słowne”.

Nam nie potrzeba języka nienawiści, mieszkańcy- wyborcy tego nie oczekują. Dla ludzi z zasadami, to nie wpływa na wyrazistość samorządowców, na ich poparcie i sukces w kolejnych wyborach. W takich uwarunkowaniach wielu kompetentnych ludzi zniechęca to do angażowania się w życie publiczne. Przytoczę tu chociażby własny przykład, kiedy to, na forum publicznym gminni samorządowcy hejtowali mieszkańców poprzez publiczne debatowanie nad anonimami. Jeden dotyczył także mojej osoby. Ile to kosztowało mnie zdrowia, pieniędzy, czasu, nerwów etc niech pozostaje w ukryciu. A jak to stwierdził niezawisły sąd, czynione było w ramach obowiązków służbowych. Jednym słowem „chore”. Jednak osoby, które hejtowały dziś dziwnym trafem pełnią jedne z najważniejszych stanowisk w lokalnym samorządzie. Jak widać można i tak.

Demokracja plemienna jest bardzo groźna, nie o to chodziło twórcom różnych ustaw o samorządzie. Jednak, komuś bardzo zależy, aby w debacie publicznej hejt był obecny, abyśmy się różnili, poniżali itp. Wówczas zasada „dziel i rządź” będzie kwitła, tylko nie z pożytkiem dla nas Polaków. Aby, błędne koło przemocy werbalnej nie rozpowszechniało się bardziej, musimy wrócić do korzeni, do zdrowych zasad. Przywołam tu jeszcze raz słowa naszych ojców: czy ci nie wstyd…

Download PDF