W największym skrócie rolą i celem każdej władzy jest służba ludziom. Służba mieszkańcom danej jednostki samorządu terytorialnego, państwa czy wspólnocie międzynarodowej. Jak to jest w rzeczywistości? Odpowiedź brzmi zapewnie – różnie. Zaczynając od przysłowiowego dołu: sołectwa, dzielnicy, gminy, miasta, poprzez władze centralne i rządy międzynarodowe odnieść można wrażenie, iż co niektórzy wybrańcy ludu nie do końca rozumieją swoje powinności wobec ludzi. Wynika to chociażby z nikłego ich kontaktu ze społeczeństwem, inaczej mówiąc z braku wsłuchiwania się w jego głos. Nie odbywają oni spotkań z mieszkańcami innych, niż tylko te, które wymaga od nich ustawodawca. A co by było, gdyby nie było tych wymogów???
Zrozumiałe jest, iż każdego z nas najbardziej interesują sprawy nam najbliższe, sprawy na które możemy mieć realny wpływ. Należą do nich kwestie sołectwa, osiedla, dzielnicy, gminy, miasta i czy powiatu. Czy można właściwie wypełniać otrzymany mandat zaufania społecznego „izolując” się od społeczeństwa?
Zebrania wiejskie raz do roku tylko w sprawie funduszu sołeckiego, wizyta wójta jedynie w wiosce na wyborach sołtysa lub rocznych zebraniach OSP, brak debat społecznych, ograniczanie konsultacji społecznych do minimum, brak dyżurów radnych czy możliwości z nimi kontaktu telefonicznego, to tylko niektóre sytuacje często wpisane w życie wspólnot. Wizyty włodarzy na oficjalnych uroczystościach nie tworzą bowiem klimatu do wsłuchania się w to co mówią i potrzebują mieszkańcy. Media, Internet i portale społecznościowe, są tu jedynie jednym z małych trybików tego procesu.
Wybrańcy ludu sami z siebie winni wychodzić do społeczeństwa, być blisko ich spraw, rozmawiać z nimi, inicjować spotkania, by poznać potrzeby i bolączki ludzi, by wsobnie poszukiwać najlepszych rozwiązań. Odwrócenie tego procesu nie należy do najlepszych rozwiązań. Nikt i nic nie zastąpi bezpośrednich rozmów twarzą w twarz, czyli osobistego kontaktu. Wsłuchiwanie się w głos ludu pomaga znaleźć najwłaściwsze rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich, a nie tylko określone osoby. Wychodzenie do społeczeństwa jedynie w okresie przedwyborczym, nabiera zazwyczaj charakterystyczne znamiona troski o własne interesy, Trudno doszukać się w nim wówczas rzeczywistej troski o dobro wspólne. Zatem….

