Pierwsze dożynki na Kurpiach – rok 1934

      Możliwość komentowania Pierwsze dożynki na Kurpiach – rok 1934 została wyłączona

Witold Wicenciak na podstawie zapisków gazety „Przegląd Łomżyński” nr 38, 43 z 1934 tak opisuje pierwsze dożynki na Kurpiach:

„Okazale i uroczyście przebiegały obchody dożynkowe. Do przebiegu święta w Myszyńcu, w 1934 r. nawiązuje ta sama gazeta: „23 września odbyła się w Myszyńcu, pow. ostrołęckiego, uroczystość dożynek. Uroczystość tym bardziej miła, że od czasu niepodległości Polski po raz pierwszy urządzona w stolicy Kurpiów — Myszyńcu… Nadszedł wreszcie dzień 23 września. Od rana już zjeżdżają do Myszyńca zespoły dożynkowe z poszczególnych wiosek ze śpiewem i kapelą rżnącą od ucha powolniaka… Punktualnie o godz. 15. 00 zajeżdża auto czcigodnego gospodarza powiatu wraz z małżonką, których wita pięknym przemówieniem wójt gminy, a następnie po wzajemnych powitaniach udajemy się wszyscy przed tonący w zieleni budynek Zarządu Gminnego, gdzie pan starosta w otoczeniu inspektora szkolnego p. Waworzka, ks. kanonika Sawickiego oraz komisarza straży granicznej p. Smakosza, przyjmować będzie korowód dożynkowy. Ludu co niemiara, każdy się ciśnie, każdy chciałby zobaczyć pierwsze dożynki kurpiowskie. Za chwilę zbliża się starosta dożynkowy i melduje panu Gaździe powiatowemu, że korowód się zbliża. Tuż za nim przesuwa się korowód z pługiem, broną itp. symbolami ciężkiej pracy na roli, a wreszcie w strojach kurpiowskich, barwne zespoły nie tyle ładnych, co hożych dziewcząt z wieńcami, jak z rękawa posypały się okolicznościowe przyśpiewki. Bogata w dowcip miejscowa muza nie darowała nikomu i inteligentnie, a śmiało przygadała każdemu: pochlebiła panu staroście, że ma rzymską urodę i ludziom patrzy w oczy, nie darowała zaś samochodu i lakierowanych butów, p. starościnę przyrównała do kwiatu w ogrodzie i że ma urodne dzieci, wreszcie p. inspektorowi szkolnemu, że ma zalotne oczy. Zespól z Czarni nie omieszkał się upomnieć o szansę. Pomysł inicjatorów, bardzo szczęśliwy, nawiązujący bowiem ten kontakt z wsią, i jak się wyraził pan starosta, stanowiący przyczynek do wzbudzenia zainteresowania wsi w kierunku zachowania tradycji oraz impulsu do pracy dla dobra Państwa”. Po uroczystym korowodzie odbyły się występy artystyczne dziatwy szkolnej. Wśród pieśni śpiewano na glosy „Plon niesiemy, plon” i „Wian niesiemy”. W trakcie przemarszu korowodu towarzyszyły przyśpiewki:

Przypatrzcie się ludzie

Jak dawniej orali,

co tez za porządki, takie się trzymali.

Dwa kije związali

i trzeci dodali

Szkoda, ze ich szkoda, że tak pracowali.

Po dożynkach gości przyjmowano posiłkiem i piwem jałowcowym, śpiewając:

Choć je nie robzila

Ale będą piwo psila

Choć nie moje ale niosę

I na psiwo wszystkich prosę

I to matą chopsnę w kozę

A dalej go miły Boże

Choć tam bandzie im płakało

Ale bandę tańczyć śmiało

Boć to dziś dożynki

Kucharz rozdawał bigos. Kurpianki „psiwo”. I w ten sposób szykowano się do tańca.”


Żródło: Witold Wicenciak „Kurpie widziane z Łomży w okresie dwudziestolecia międzywojennego”, Zeszyty Naukowe OTN 7, 1993, str. 137.

 

Download PDF