Dożynki to zwieńczenie ciężkiej pracy rolników i ich rodzin. Bogata, bo sięgająca czasów średniowiecznych tradycja tej uroczystości traktowana jest jako ukoronowanie mozolnej i wymagającej poświęcenia pracy na roli.
Ów stary obyczaj zwany dożynkami obchodzony w różnych stronach Polski, także jako „obrzynki”, „zarzynki” czy „wieniec”, należy do jednego z najpiękniejszych świąt rolniczych narodu polskiego. Jego tradycja sięga pierwotnego rolnictwa Polan nad Wisłą i Wartą, od których przejmowały go plemiona pruskie i litewskie. Bogaty w swej ceremonii obrzęd kończący żniwa wyprawiany był zazwyczaj przez właściciela majątku lub też zamożnego gospodarza. Radosne obchody składały się z trzech etapów.
Pierwszym z nich było obrzędowe „ścięcie przepiórki”, a więc ostatniej kępy nie zżętego w trakcie żniw zboża, wykonywano wieniec. Wiły go kobiety z kłosów pszenicy, żyta, owsa i jęczmienia. Splecione kwiaty, jagody, drobne jabłka czy kistki jarzębiny, dekorowane wstążkami, a w niektórych regionach Polski nawet złoconymi orzechami i wymyślnymi wypiekami z piernika, przybierały zwykle kształt potężnej piramidalnej korony. Te skromniejsze miały postać kwiecistego koła lub zwykłych pęków zboża. Wieniec dożynkowy symbolizował szczęśliwe zakończenie pracy w danym roku. Ten dziękczynny dar niesiony był w uroczystej procesji przez najlepszych żeńców. A ziarno ze splecionych kłosów dodawano potem do ziarna siewnego, co miało zagwarantować obfitość przyszłych plonów poprzez odrodzenie się „ducha zboża”.
Obok wicia wieńców ważnym zwyczajem było pieczenie chleba. Wyróżniona gospodyni, a więc ta, która „najlepiej sprawowała się podczas żniw”, wypiekała duży bochen chleba. Pachnący dar wieziono
do dziedzica. Uformowani w orszak, ubrani w robocze stroje, z kosami, sierpami i grabiami, ruszali żeńcy w stronę dworu, a tuż za nimi wyjeżdżał drabiniasty wóz z muzykantami i resztą uczestników. Tym samym rozpoczynano trzeci etap wspólnego świętowania – zabawę przy muzyce i śpiewach.
Na podstawie: www.palukitv.pl

