Kilka słów o orylach

      Możliwość komentowania Kilka słów o orylach została wyłączona

Przemysł drzewny stanowił dla wielu Kurpiów istotne źródło dochodu Ludność tutejsza zajmowała się handlem drewna a także spławianiem go Narwią do Prus, Torunia i Gdańska. Miejscowi zarabiali wtedy przy zrzynaniu drzewa w lesie, skrobaniu go i czyszczeniu z gałęzi, przewózce kloców do wody i flisactwie. Tych którzy trudnili się tym zajęciem nazywano flisakami lub orylami. Z reguły byli to chłopi zamieszkujący nadrzeczne wsie, dla których spław był dodatkowym, sezonowym zajęciem. Z biegiem czasu wytworzyli oni swoje własne obyczaje i słownictwo

W wielu przypadkach oryl posiadał własny słownik językowy. Wronę nazywano „ciotką”, bociana „księdzem Wojciechem” miejsce nad rzeką służące do zwózki drewna i zbijania tratew „bindugą”, mieszkanie orylskie na tratwie to „budą”, a drobniutki deszcz padający przez kilka dni nosił miano ”gnojka”, zaś kierownik na tratwie to „retman”.

Oryle wierzyli w duchy wodne i topielce. W niebezpieczeństwie jednak pamiętali o sowich patronach,. Często używali przeklęstw, obserwując przyrodę potrafili przepowiadać pogodę. Dawniej oryle mieli swoje prawo przechowywane tradycyjnie i szanowane przez ogół. Jako godło sprawiedliwości na żerdzi przy „skarbówce” /barak na tratwie dla kasjera/ zawieszona była wić dębowa /zwana prawem. Na tratwach była także muzyka śpiew i nawet tańce. Grajkowie orle grali często w wioskach przy których zatrzymywali się na odpoczynek.

Download PDF