„A teraz o naszej biedzie, o której wszyscy wiedzą, na którą ciągle narzekają, ale nikt uczciwie do napraw się nie weźmie. Bo też u nas pola porozrzucane często o 3, 4 wiorsty od domowiska. Jakże tu może iść gospodarstwo dobrze kto co upilnuje. Toć to u nas noc w noc, robią sobie szkody, pasąc w cudzych zbożach swoje żywiny. I jeszcze zadowolony nie jeden, że drugiemu szkody na tyle a tyle zrobił. Jak się położę i myślę sobie, jakby to ładnie było, gdyby to ludzie zgodnie poza mieniali się swoimi polami, poskupiali ziemię, pozakładali kolonje, to aż we śnie śmieję. Ustałyby przekleństwa obrażające Pana Boga i ludzi, a wieluby i ogólny dobytek się poprawił. Praw da, że z taką przebudową łączą się i koszty, ale w przyszłości toby się wszystko naprawiło. Zapożyczać się tylko nie warto, bo później trudno spłacać. Tak, jak obecnie jest, to nigdy nie można być pewnym o swoją chudobę. „Jęczy i stęka we śnie, jakby w ciężkim bólu, śniło mu się, że ktoś spasza wszystko zboże w polu, jeszcze ciemno, on już się ze snu zryw a, biegnie w pole bez modlitwy, oczu nie przemywa”…. i co zastaje. Oto naprawdę wypasają mu zboże. Tak u nas się dzieje i długo jeszcze dziać się będzie. Panowie, co zwiedzacie różne oceany i morza, przejedźcie nasze morze ciemne, naszą puszczę kurpiowską, a może nam coś poradzicie. Kurp”. – cyt. Echa Płockie i Łomżyńskie 1898 R.1 nr.60


