Przepiórka

      Możliwość komentowania Przepiórka została wyłączona

Przy dożynaniu żyta ma miejsce zwyczaj przepiórki. Poniżej jego opis utrwalony przez Zygmunta Glogera.

„Przez cały czas trwania żniwa oziminy żniwiarka najprędzej żnąca zajmuje zawsze pierwszy zagon z brzegu; wyprzedza ona w swej pracy wszystkich żniwiarzy, czyli żeńcow i zowie się postatnicą lub zostającą na postaci: tym daje sobie przywilej niesienia wianka przy dożynkach. Postacią nazywa się cały rząd żniwiarzy i przestrzeń pola ze zbożem, którą oni żnąc zajmują, postatnica zaś bierze swą nazwę od tego, iż żnąc na przodzie, prowadzi niby całą postać, jest jakby jej przełożoną, bo pierwszą w postaci, daje jej przykład. Inna żniwiarka, po postatnicy żnąca najśpieszniej, zajmuje drugi zagon z brzegu, przyległy zagonowi postatnicy, ta zowie się postacianką, a przy dożynkach niesie równiankę. Dożynając żyta, zostawiają ostatnich kilkanaście lub więcej kłosów w gromadce niezżętych (zwykle to bywa przy drodze lub miedzy, gdzie rżysko się kończy, gdzie więc żyta dożynają), wtedy to odbywa się w następny sposób obrzęd strojenia przepiórki. Gromadkę, czyli kępkę niezżętych kłosów, wiązują u góry słomianą przepaską; dwa zaś bywają tego związania sposoby: albo kłosy wszystkie razem lub podzielone na cztery równe części, tylko części przeciwległe związują ze sobą u góry. Oczyszczają dokoła i w środku z zielska i trawy, przyozdabiają całą niekiedy kępkę polnymi lub przyniesionymi ze dworu albo ogródków swoich kwiatami, niekiedy kolorowymi gałgankami, zawisło to od fantazji młodych dziewoi, do których zatrudnienie to należy. W środku tych kłosów kładą na ziemi niewielki kamień, na nim kawałek chleba, częstoposolony (niekiedy samą skórkę), i czasem pieniądz (zwykle trzy grosze); kępka ta zboża nazywa się przepiórką, a zajęcie koło tego strojeniem przepiórki.

Myśl tego starożytnego zwyczaju jest piękną, gdy bowiem pola zostają ze zboża ogołocone, chce ona przepiórce (mającej u ludu pewne znaczenie) zostawić garstkę tego zboża, ptak ten bowiem w zbożu gnieździ się i żyje. Co zaś do chleba, soli i monety, które kładą w przepiórce, czyli w tej kępce kłosów, to lud jako symbole swoich potrzeb kładzie je tam w myśli, aby urodzaj zaspokajający rolnikowi jego potrzeby w roku następnym dopisał. Myśl opielania, czyli oczyszczania przepiórki, mogła być albo po prostu w celu ozdobienia jej, lub żeby w roku następnym zboże tak bez chwastów i trawy się urodziło.

Po ustrojeniu przepiórki jest zwyczaj obmywania jej; chłopaki i dziewczęta pochwyciwszy taką, która raz pierwszy w życiu była dopiero w tym roku u żniwa, wziąwszy ją za ręce i nogi, wśród śmiechu i gwaru, obciągają po rżysku dokoła przepiórki i to się zowie oboraniem przepiórki. Zwyczaj ten, który poniekąd nazwać by można frycowym młodej żniwiarki, powstać musiał pierwotnie z myśli ludu utrwalenia w pamięci tej, która raz pierwszy brała udział w żniwie, starego zwyczaju strojenia przepiórki. Pustota i wesołość chłopaków i dziewcząt często sprawia, że z samą postatnicą lub gumiennym (karbowym), albo i każdą żniwiarką i żniwiarzem, kogo tylko uchwycą, robią to samo, co z pierwszy raz u żniwa będącą dziewczyną.

Zważywszy, iż stary zwyczaj zakazuje niszczyć przepiórki przy oraniu rżyska po żniwach, czyli jej zaorywać, a rataje zawsze są zwyczajowi posłuszni, w wyżej opisanym oborywaniu przepiórki widzieć także się daje, jakby wyobrażenie tego jej zachowania przy oraniu pola, zabezpieczenie od zaorania. Może rzeczywiście niegdyś, dla lepszego oznaczenia i zachowania przepiórki, oborywano ją naprawdę zaraz przy ustrojeniu, zdaje się jednak, iż do zachowania jej wystarczającym jest samo przekonanie ludu, że póki przepiórka nie odleci na zimę do ciepłych krajów (wyraju), poty zostawionych jej kłosów niszczyć nie można. Przy strojeniu przepiórki prawie nie ustaje śpiewanie stosownych pieśni; oto początek jednej z nich:

Oj, wyleć, wyleć raby (pstry) sokolec,

Bo już nie przyjdziem w to czyste pole.

Oj, wyleć, wyleć raba przepiórko,

Bo już nie przyjdziem w to czyste polko itd.”

Źródło: Zygmunt Gloger – Biblioteka Warszawska 1867, t. II, s. 274-287;

Download PDF